Inwestuj w nieruchomości, czyli kup dziecku działkę

Nie trzeba do niej dopłacać, leży sobie i jeść nie woła – czyli zupełnie odwrotnie niż dziecko. Inwestycja w działkę może być więc doskonałym dopełnieniem radości bycia rodzicem. I jeszcze większą radością dla pełnoletniego już dziecka – jeśli inwestycji dokonamy z głową.

Wszyscy doskonale wiemy jak zmieniło się nasze życie po narodzinach pierwszej pociechy. No dobra, nazwijmy rzecz po imieniu: przecież to był szok! Życie wywraca się do góry nogami, nagle okazuje się, że nie mamy czasu dla siebie, o rozwoju i nowych pomysłach nie wspominając. Gdy kolacja lub kino stają się czasowym luksusem, pojawia się pytanie: może zapewnić dzieciakowi dobry start, odkładać mu na przyszłość, zainwestować na giełdzie? Świetnie, tylko kiedy doglądać inwestycji, skoro nie ma czasu niemal na nic? Najprostszym wyjściem w takiej sytuacji jest zakup działki.

Na czym zarobisz?

Oczywiście na różnicy pomiędzy ceną zakupu, a sprzedaży. Należy jednak pamiętać, że grunty to nie inwestycja, którą można nazwać finansową torpedą. Wzrost wartości jest skokowy wyłącznie wtedy, gdy rośnie bańka spekulacyjna, a tą mamy już za sobą. Nie oznacza to jednak, że na nieruchomościach nie da się dobrze zarobić. Wbrew pozorom często atutem jest to, co w innych okolicznościach jest wadą – np. fakt, że działek często nie da się sprzedać od ręki. A skoro to niemożliwe, to sprzedawcy, którzy szybko potrzebują gotówki, są skłonni znacznie obniżyć ceny. I wbrew pozorom takie sytuacje wcale nierzadko się zdarzają.

Inną sprawą, zależną głównie od tego ile mamy w sobie żyłki wizjonera, jest ocena potencjału okolicy. Każdy wie, że metropolie się rozszerzają. Nie każdy jednak potrafi przewidzieć, w którym miejscu powstaną ekskluzywne dzielnice, gdzie działki będą najdroższe. Bo kupienie nieruchomości tuż obok istniejącej już zabudowy to żaden wyczyn. Owszem, na niej zarobimy także, ale nie tak dobrze, jak w przypadku kupna działki na pozornym odludziu, które za 10 lat będzie pożądaną lokalizacją. Jak więc to zrobić? Zacząć od podstaw i przejrzenia planów zagospodarowania przestrzennego. Zazwyczaj wynika z nich jakie nieruchomości i gdzie będą powstawać, ale kupować warto też obok – na terenach, których plan nie obejmuje. Bo tam wciąż jest taniej, a łatwo wystąpić o warunki zabudowy na zasadzie dobrego sąsiedztwa. Poza tym zazwyczaj nikt nie postawi fabryki z kopcącymi kominami obok drogiego osiedla, na którym mieszkają prominentni ludzie.

kupno-dzialki-dziecku

Komornicy, zakupy hurtowe czy szósty zmysł?

Warto też pamiętać, że boom na polskie nieruchomości dopiero się zacznie. W 2016 roku mieszkańcy Unii Europejskiej będą mogli bez przeszkód nabywać nasze nieruchomości, a nie od dziś wiadomo, że są one tańsze niż np. w Niemczech, a do tego dużo bardziej urokliwe. Dziś taki zakup też jest możliwy, ale zezwolenia wielu odstraszają.

Jak kupić jednak nieruchomość w dobrej cenie? Można np. śledzić aukcje komorników. W pierwszym przetargu grunt wystawiany jest za 75% ceny rynkowej, ale jeśli nie ma chętnych to kolejna cena wywoławcza wynosi już tylko 66 proc. wyceny sporządzonej przez rzeczoznawcę. Takie przetargi jednak często kończą się zupełnie odwrotnie niż można się było spodziewać – zdarza się, że cena przekracza nie tylko wywoławczą, ale i rynkową. Lepiej więc uważać, żeby nie dać się ponieść emocjom podczas licytacji.

Inna opcja to zakupy „grupowe”. Wprawdzie na portalach oferujących tańsze zakupy działek nie znajdziemy, ale można dogadać się ze znajomymi i zaoferować sprzedawcy ofertę zakupu kilku sąsiednich działek za mniejszą kwotę. Zazwyczaj grunty są sprzedawane przez jedną osobę, która dziedziczy je z „dziada, pradziada”, więc taka oferta – zwłaszcza na odludziu, bywa atrakcyjna dla sprzedającego nawet, gdy proponujemy 20% mniej niż cena wywoławcza.

Jak szukać okazji?

A jak wybrać działkę, której wartość może wzrosnąć? Jak znaleźć miejsca, które będą atrakcyjne dla inwestorów? Przecież nigdy nie wiadomo który las wytną, a który nie…. Nie do końca jednak o to chodzi. Choćbyśmy byli zagorzałymi fanami natury, lasów i spokojnego wypoczynku, najbardziej drożeją działki, które zostają wchłonięte przez miasto i stają się częścią metropolii. Bardzo ważna jest np. budowa drogi. Jeśli w gminie są rezerwy terenowe pod budowę ulicy, warto zainteresować się działką w okolicy. Planistom dużo łatwiej będzie wytyczyć przebieg drogi po pierwotnie wymyślonym śladzie, bo muszą brać pod uwagę np. kolizje z istniejącą już zabudową. Jeśli więc plan jest, ale konkretów – czyli pieniędzy – na budowę nadal nie ma, wcale nie oznacza to, że za 5 lat się nie pojawią. A przy inwestycji w działkę 5 lat to bardzo krótki okres. Wartość nieruchomości rośnie też, gdy gmina decyduje się np. na dodatkowe uzbrojenie terenu – budowę sieci gazowej, wodociągowej czy ogrzewania.

Wiele z tych inwestycji możemy często wykonać sami. Założenie skrzynki elektrycznej czy podłączenie wody może kosztować kilka tysięcy, ale przełoży się na co najmniej kilkanaście tysięcy zł zysku podczas sprzedaży. Można jednak zwiększyć wartość bez większych inwestycji. Posadzenie wokół ogrodzenia drzewek, czy wykopanie oczka wodnego, to koszt „tylko” naszej pracy, która pomaga nie tylko w większej wycenie, ale również ubarwia ogłoszenie – zdjęcie działki z drzewkami, skoszonym trawnikiem i zadbanym oczkiem wodnym, zupełnie inaczej przykuwa uwagę niż „goła” ziemia.

I znowu wychodzi na to, że bez pracy żądnych kołaczy nie będzie. No, ale coś za coś…

Inwestuj w nieruchomości, czyli kup dziecku działkę
5 (100%) 16 głosów

5 Opinie, forum i komentarze: Inwestuj w nieruchomości, czyli kup dziecku działkę

  1. Spokojny napisał(a):

    Jeśli chcemy postawić na zysk i zarobek to w pełni zgadzam się z artykułem. Działka pod inwestycje powinna być budowlana, bo to zapewni albo może zapewnić finansową przyszłość dziecka. Ale jeśli to ma być inwestycja na przyszłość, to chyba lepiej kupić coś nad jeziorem, pod lasem w głuszy etc. Z biegiem czasu ludzie będą uciekać z miast i inwestycje w nieruchomości rekreacyjne będą na topie. Tylko, że najpierw trzeba na to oszczędzić…

  2. analityk napisał(a):

    Raczej nie sądzę. Inwestycja dla dziecka, to MUSI być działka budowlana. Bo to jest właśnie działka pod inwestycje. Działka rekreacyjna zawsze będzie rekreacyjną i zysk zje ci inflacja. Raczej zarobisz na niej na kieszonkowe dla dziecka, a działka budowlana i wzrost jej wartości to będzie zdecydowanie najlepsza edukacja finansowa dla dziecka. Dzięki tym historycznym danym będzie można pokazać nastolatkowi czym jest nauka oszczędzania. I to wcale nie małych kwot.

  3. Inwestorek napisał(a):

    Ja zrobiłem podobnie – kupiłem pole za naszym płotem. Ziemia rolna, którą za jakieś grosze przez lata dzierżawiłem rolnikom. Zapłaciłem 11 lat temu jakieś śmieszne pieniądze, to było coś w stylu 10 tys. zł za hektar. Dziś niemal wszędzie wokół są domy jednorodzinne, więc mogę podzielić na działki i sprzedać jako budowlane. Sami sobie odpowiedzcie za ile. Pewnie syn nie będzie musiał pracować.

  4. Marek napisał(a):

    Licytacje komornicze to jest dobry pomysł. Znajomy kupuje tak maszyny budowlane do swojej firmy – czasem nawet za 50% rynkowej wartości! Z mieszkaniami czy działkami na pewno tak dobrze nie jest, ale jestem przekonany, że zwłaszcza w mniejszych aglomeracjach 30% dyskonta można strzelić spokojnie. A to już na starcie niezła inwestycja dla dziecka.

  5. DeBogacz napisał(a):

    Teraz będzie się jeszcze bardziej opłacać. Zaraz ziemię będą mogli kupować cudzoziemcy. Kończy się okres, gdy nie mogli i z pewnością wpłynie to na koszt gruntów, bo Niemcy już się oglądają za działeczkami, głównie w malowniczych „zadupiach”, więc wzrośnie i rolna i rekreacyjna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *