Praktyczna nauka oszczędzania

Nie trzeba zakładać kont, czy tłumaczyć zawiłości opłat w funduszach inwestycyjnych. Często wystarczy kartka i ołówek, ewentualnie kalkulator. Najważniejsza jest jednak systematyczność. Zarządzanie finansami to często wyzwanie dla rodziców, a co dopiero dzieci, które o pieniądzach miewają mgliste pojęcie. Edukacja finansowa to jednak jedno, a nauczenie dziecka oszczędzania i inwestowania, to drugie. Bo w naturze dziecka może leżeć zadawanie pytań, dążenie do poznawania nowych idei i ogólna ciekawość świata, ale systematyczność to cecha, którą należy wykształcić.

Właśnie tu leży wielka odpowiedzialność rodziców, którzy powinni pokazać, że bez niej wiele inwestycji, a zwłaszcza klasyczne oszczędzanie, po prostu nie mają sensu. Jak to zrobić? Najlepiej na przykładach.

Świadomy rodzic może na początek skorzystać z symulacji lokaty nawet w domowym zaciszu. Zaczynamy od części kieszonkowego, kartki i długopisu. Ze względu na umiłowanie nowych technologii przez nasze pociechy, może to być oczywiście komputer, tabelka w excelu, a nawet program komputerowy, ale nie ma potrzeby komplikowania sobie pierwszych kroków. Najpierw warto przedyskutować z dzieckiem jaką część zarobków czyli kieszonkowego jest w stanie i chce odkładać. Warto położyć nacisk na te negocjacje, przekonując, że z niektórych rzeczy może zrezygnować. Nie można jednak przesadzać – by oszczędzanie nie kojarzyło się z udręką i rezygnacją z wielu rzeczy.

W celu jak największego odwzorowania prawdziwych lokat, przedstawiamy kilka ofert oprocentowania. Oczywiście im dłuższa lokata, tym oferta powinna być bardziej atrakcyjna. Należy także jasno zastrzec, że w przypadku zerwania lokaty, odsetki przepadają. Ciekawą motywacją może być miesięczna kapitalizacja odsetek, które mogą być wypłacane w gotówce – by dziecko zobaczyło, że dostaje pieniądze „za nic”, albo reinwestowane, by nauczyć go pojęcia procenta składanego.

Można też zacząć od razu od prawdziwych instrumentów. Wtedy możemy założyć konto (jeśli dziecko ma więcej niż 13 lat), albo wskazać mu fundusz/lokatę, które są jego. W interfejsie banku, bądź innej instytucji finansowej będzie mogło zobaczyć prognozowane odsetki i inne wizualizacje. Wrażenie robią zwłaszcza długoterminowe wykresy funduszy inwestycyjnych.

Praktyczna nauka oszczędzania
5 (100%) 17 głosów

4 Opinie, forum i komentarze: Praktyczna nauka oszczędzania

  1. Ewelina napisał(a):

    U nas praktyczna nauka oszczędzania była oparta o procent składany, ale w postaci… słodyczy. Wiem, wiem – niezdrowe… ale dzieci to uwielbiały i było to najbardziej motywujące, poza tym miały wtedy mleczaki. W skrócie wyglądało to tak, że wpłacaliśmy im po 5 zł do przezroczystej skarbonki. Każda moneta była oznaczona datą miesiąca, więc można było zobaczyć jak długo tam jest. Za każdy miesiąc były żelki, a jak wytrzymały rok, to klocki lego. Procent w stosunku do lokaty bankowej był pewnie NIECO większy, ale pewnie na niektórych funduszach inwestycyjnych w czasie hossy tyle by zarobiły. Podsumowując: zakumały o co chodzi i to najważniejsze 🙂 Ostatnio 12-letnia córka zapytała mnie jakie mam oprocentowanie lokat w banku, bo myśli o koncie junior!

  2. Ekspert z Samozwanu napisał(a):

    Sprawa jest prosta. Przynajmniej u mnie była. Mały chciał lego city, więc powiedziałe, że OK, dostanie. ale nie od razu – od razu może małe, za miesiąc średnie, a za dwa duże pudełko. Dlaczego? Bo pieniążki rosną. I na początku od razu wziął małe, a potem dwa razy największe – z moim dopingiem oczywiście. Potem chciał zobaczyć gdzie te pieniążki rosną więc praktyczna nauka oszczędzania wzięła w łeb 🙂 Ale jakaś inwestycja w jego przyszłość to na pewno była.

  3. Efka napisał(a):

    Należy pamiętać, że formy oszczędzania to rozwijająca się dziedzina i ciągle powstają nowe formy oszczędznaia. Dlatego należy być na czasie z tym tematem, co z tego że nauczyliśmy się odkładać do skarbonki skoro dzisiaj jest taki pieniądz traci na wartości. Dlatego należy nauczyć maluchów tego aby same potrafiły policzyć jakie formy oszczędznia im się opłacają. Uważam że programy SKO w szkołach to świetne narzędzie edukacji finansowej.

  4. Odpowiedzialny ojciec napisał(a):

    U mnie piłka była krótka od najmłodszych lat. Chcecie kieszonkowe? Udowodnijcie, że nie wszystko wydacie. Nie inwestowałem w monety, działkę czy mieszkanie na wynajem (nie stać mnie) tylko powiedziałem, że ile oszczędzą, o tyle następne kieszonkowe będzie wyższe. Świetnie to podziałało!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *